Powrót
"Syndrom Sfinksa" -
fragment
U stóp piramidy
Cheopsa wykute w skale spoczywa majestatycznie najbardziej chyba zagadkowe
dzieło ludzkich rąk: posąg Sfinksa. Ta licząca pięć tysięcy lat postać
stanowi zapewne odbicie pradawnych mitów, przedstawia bowiem lwa z ludzką
głową.
Przez całe wieki
widziano w Sfinksie jedynie mityczną istotę, jednak już pod koniec osiemnastego
wieku lekarz Karl Gustav Carus, przyjaciel Goethego, sformułował przypuszczenie,
że Sfinks może być pozostałością i świadectwem "pradawnej, zapomnianej
nauki".
Jakiej nauki?
Ze swymi 57 metrami długości i 20 wysokości jest wprawdzie Sfinks największym
tego typu dziełem na świecie, ale w żadnym razie nie unikatem.
W starożytnym
Egipcie uwieczniono w skale tysiące podobnych wizerunków. Prastare posągi
sfinksopodobnych istot można obecnie podziwiać na przykład w muzeum archeologicznym
w Bagdadzie. Znajduje się tam między innymi niezwykła figurka kobiety o
drobnych piersiach i z monstrualną głową spoczywającą na delikatnej szyi.
Również wejście do babilońskiej świątyni bogini Isztar zdobiły przed tysiącami
lat posągi sfinksopodobnych istot, tajemniczych, bajkowych zwierząt, krzyżówek
różnych gatunków. W Luwrze między innymi znaleziskami przechowywany jest
"puchar Gudei". Jego wiek ocenia się na cztery tysiące lat, a wyryto na
nim hybrydę ptaka, węża i człowieka.
Obecnie prawie
codziennie dowiadujemy się z mediów o postępach inżynierii genetycznej.
Myślę, że współcześni doktorzy Frankensteinowie już niedługo stworzą z
dostępnego im materiału genetycznego nowe, nieznane dotąd istoty, może
nawet krzyżówki zwierzęcia i człowieka. Umiejętności, jakie przypisujemy
ziemskim naukowcom przyszłości, zdają się codzienną praktyką pozaziemskich
eksperymentatorów. Prawie codziennie zgłasza się w USA wypadki brutalnego
znęcania się nad zwierzętami. Wielu naukowców próbuje przemilczeć krwawe
jatki, przybywa jednak odważnych, którzy zdecydowali się pójść tropem okrutnych
rzezi. Oto wyniki ich badań: Za pomocą supernowoczesnych instrumentów wycięto
zwierzętom narządy wewnętrzne, niekiedy pozbawiono je chirurgicznie całych
części ciała. Opisano sytuacje, gdy w nieznany nam sposób usunięto ze zwłok
całą krew. Zdaniem naukowców posłużono się narzędziami, o jakich współcześni
badacze mogą jedynie marzyć.
Indianie Czirokezi
komentują te wydarzenia bardzo lakonicznie: "Robią to ludzie z gwiazd!"
Czyżby obcy postępowali niczym kosmiczny Kuba Rozpruwacz?
Równie często
zdarzają się porwania ludzi. Są zabierani na pokład UFO, gdzie bywają świadkami
obdukcji przeprowadzanych na pozaziemskich zwierzętach, a potem sami stają
się ofiarami eksperymentów. Mężczyznom pobiera się nasienie, kobiety sztucznie
zapładnia, aby po kilku miesiącach ponownie je uprowadzić i usunąć embriony.
Wszystko wskazuje
na to, że obcy starają się stworzyć nową istotę; pracują nad potwornymi
hybrydami, krzyżówkami różnych gatunków żywych organizmów. Mieszają geny
pozaziemskie, ludzkie i zwierzęce. Produkują na przykład olbrzymów, których
obecność rejestruje się w związku z obserwacjami UFO.
Współczesne
zdarzenia nie są jednak niczym nowym. Istoty pozaziemskie przybywały do
nas w zamierzchłej przeszłości, mieszały swój materiał genetyczny z ziemskim,
kreowały gigantów. Już przed tysiącami lat przybysze z Kosmosu tworzyli
potwory na przykład w Egipcie i na Wyspie Wielkanocnej. W starożytnych
księgach można wyczytać, że produktami pozaziemskich laboratoriów genetycznych
są także sfinksy.
Nic więc dziwnego,
że w obliczu potęgi przybyszów, nasi przodkowie upatrywali w nich "bogów"!
Pradawni bogowie-astronauci
powrócili na naszą planetę. Stali się nowymi demiurgami, choć ich dzieło
przypomina raczej senny koszmar.
Starożytne święte
księgi wspominają, że bogowie-astronauci dysponowali straszliwą bronią,
zapewne atomową, i dokonywali istnych rzezi, jeśli nie byli zadowoleni
z owoców swoich eksperymentów. Jak postąpią w przyszłości z ludźmi? Co
uczynią z dziełami swoich poprzednich doświadczeń, gdy powołają do życia
nowych "Adamów" i nowe "Ewy"? Co stanie się z nami?
"Syndrom Sfinksa"
tworzy pomost między zamierzchłą przeszłością i teraźniejszością. Kreśli
historię rozumnego człowieka - bo tylko wówczas, gdy poznamy prawdę o naszym
pochodzeniu, będziemy mieli szansę doczekać przyszłości. Trzeba spojrzeć
w oczy wszystkim faktom, nawet jeśli okażą się bardzo nieprzyjemne.
Walter-Jörg
Langbein
Powrót