Listy od Czytelników:

 

 

 

Szanowny panie Prokop. Jestem obecnie w trakcie czytania książki pańskiego wydawnictwa „Samoloty faraonów. Lotnictwo w starożytności”.

Wiem, że nie jest pan autorem, a tylko tłumaczem tej książki, ale nie mam z kim podzielić się swoimi uwagami na jej temat. Zainteresował mnie szczególnie w części II rozdział „Zeppelin Salomona".

Krótko mówiąc, jest to dość dokładny opis wyglądu i działania poduszkowca, a nie sterowca.

Główną charakterystyką poduszkowców jest to, że mogą one poruczać się wyłącznie tuż nad ziemią lub wodą. Nie ma taki pojazd (w odróżnieniu od sterowców) możliwości latania wysoko, natomiast świetnie sobie radzi nad wodą, w terenie bagnistym, czy piaszczystym (podnosi wówczas chmurę kurzu. Takimi pojazdami od dawna dysponuje wojsko głównie do desantowania z wody na ląd poruszając się w miarę bezpiecznie nad terenem zaminowanym, bagiennym etc. Oprócz celów wojskowych poduszkowce wykorzystuje się do przewozu pasażerów i towarów. Nośność ich sięga od kilku do kilkuset ton.

Nie wiem, jakim napędem w „wozach wiatru" dysponowali starożytni ich użytkownicy, ale przypuszczam, że „niepotrzebna kuchnia i palenisko z kotłem" służyły do napędu statku.
Opis podobnych silników znajduje się w książce (którą zresztą pan sam przetłumaczył) Wolfganga Volkrodta „Było zupełnie inaczej. Inteligentna technika w prehistorii”.

Można byłoby jeszcze przytaczać wiele faktów na poparcie mojej tezy, ale uważam to za zbyteczne. Wystarczy sięgnąć do encyklopedii czy innych źródeł, aby przekonać się, że w opisach tych chodzi o poduszkowce a nie sterowce. Najważniejsze, moim zdaniem, jest jednak to, że pierwszy poduszkowiec nie został zbudowany przez brytyjskiego inż. Chockerella w roku 1959, a co najmniej kilka tysięcy lat wcześniej.

Uważam, że sprostowanie takie należy się czytelnikom.

Pan jako „powielacz" tej treści ponosi za to w pewnym sensie odpowiedzialność.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

Tadeusz K., Zamość, 1.06.2007 r.